Większość z nas kojarzy kleszcze z latem. A one mają w Polsce dwa okresy wzmożonej aktywności: wiosenno-letni i drugi, jesienny, we wrześniu i październiku.
Nie trzeba do tego lasu. Wystarczy wysoka trawa w parku, działka albo przydomowy ogród. A ukłucia można w ogóle nie poczuć.
Kleszcz wybiera miejsca, w które rzadko patrzymy: zgięcia kolan i łokci, pachwiny, a u dzieci głowę i kark.
Im krócej jest wbity, tym mniejsze ryzyko zakażenia. Pęsetą albo specjalnym haczykiem, bez smarowania czymkolwiek.
Przez kilka tygodni. Powiększający się rumień albo objawy grypopodobne to sygnał, żeby iść do lekarza i powiedzieć o kleszczu.
Borelioza jest w niektórych ubezpieczeniach na życie osobnym, konkretnym zdarzeniem. Z konkretną wypłatą, nie ze zwrotem za leki.
W rozwiązaniu, z którego sami korzystamy na co dzień, wygląda to tak: przy sumie ubezpieczenia 200 tysięcy złotych wypłata za boreliozę to:
U dziecka działa to jeszcze mocniej. Podstawa świadczenia za poważne zachorowania dziecka jest podwyższona, więc ta sama borelioza przy sumie 100 tysięcy złotych może znaczyć nawet 200 tysięcy złotych wypłaty.
I szczegół, który docenia się dopiero przy drugiej chorobie: borelioza rozlicza się w osobnej grupie chorób. Wypłata za nią nie pomniejsza ochrony na nowotwór ani na zawał. To dalej pełne, nietknięte limity.
I uważamy, że tak jest uczciwie, bo polisa ma działać wtedy, kiedy choroba realnie wywraca życie.
O wypłacie zawsze rozstrzyga definicja w OWU konkretnej polisy. Różne towarzystwa piszą ją różnie, a wiele polis w ogóle nie ma boreliozy w katalogu. Dlatego zanim cokolwiek obiecamy, czytamy dokument.
Podeślij nam ją, a przeczytamy i odpiszemy wprost. Bez spotkania, bez telefonu, bez zobowiązań.